22.03.2009

Pierwszy dzień wiosny w Belfaście i okolicach



Zgodnie ze świecką tradycją wybrałem się w plener. Słońce miło świeciło w pysk, co pozwalało czasem zapomnieć o wietrze, który mimo wszystko se nie odpuścił jeszcze. Zresztą, ta wiosna wygląda tutaj ciut inaczej. W Polsce, w wieczory przedwiośnia czuje się zapach nadchodzącej jej, a jej samo nadejście jest często takim powalającym uderzeniem słońca, ciepła i zieloności. Tu chyba to spokojniej wygląda, chociaż i tak przed świtem ptaki ćwierkają, jakby zwariowały, dzień się robi wielkimi skokami coraz dłuższy, a wyspa robi się bardziej zielona. Czego akurat może nie być widać na obrazkach. Widać za to, że było słonecznie i generalnie zgodnie ze wszystkimi założeniami pierwszego dnia wiosny. Czego oczywiście też nie widać na fotografiach do końca.



2 komentarze:

elżbieta pisze...

och, zazdroszczę, u nas dzisiaj śnieg pada.... wiosna gdzieś daaaaleko, szaro, buro i ponuro

Żaneta pisze...

Uwielbiam biedronki.