14.04.2009

Wielkanocny Poniedziałek w miasteczku B.

Sister Mary mówiła, że w Wielkanocny Poniedziałek miejscowym trochę odbija. Zacząłem ją rozumieć, gdy dosłownie 15 minut po otwarciu sali restauracyjnej w czarnejłodzi był tam komplet, a po jakiejś godzinie trzeba było iść do sklepu po frytki, bo chłopaki nie wyrabiali się z robieniem. No ale trudno się dziwić, kiedy się zjechało narodu z okolic. Byli nawet miejscowi rockersi.



Trzeba przyznać, że maszyny mieli całkiem całkiem niektóre:



No a cała społeczność po Niedzieli Wielkanocnej była wyraźnie wygłodniała, więc fish and chips cieszyły się wielkim wzięciem, aż kolejki na ulice się ustawiały.



No a potem zaczęła się parada. Niby Wielkanocna, ale warto zauważyć, jakie znaki pani dłońmi robiła. To naprawdę daje do myślenia.



Niektórzy protestowali, ale zostali pożarci:



Potem, jakby mało było tych potworności, pojawiła się kobieta z żółtym ptakiem:



Na szczęście potem jeszcze potańczyli tylko trochę i pobębnili i skończył się ten mistyczny koszmar.





Tak świętują inne narody właśnie.

2 komentarze:

Robert Górecki pisze...

Mój drogi, to nie rockersi, to modsi, swoje chlopaki :) No dobra, prawie modsi :)

Poniżej, co modsi robili z rockersami:

http://www.youtube.com/watch?v=19xJIedrrfA

I mały tribute ;)

http://www.youtube.com/watch?v=tBew4kweBnE&feature=related

Niedługo odbieram bzyka od Sida, marynare mam, tylko muszę załatwić sobie taki fikuśny kapelusiik ;))
Btw. modsi to ciekawa subkultura, przyjrzyj się tematowi jak będziesz miał czas.
Pozdro ziom!

Krzyżak w Ulsterze pisze...

o aye, szanowny kolego, racja racja. jedynym moim usprawiedliwieniem może być atak świńskiej grypy, który przechodziłem - wszak skuter to jakby jeden z modsowych symboli...
I w sumie cały czas widać, że żyje. Inna sprawa, że na pewno bardziej to wszystko wygląda na drugiej wyspie. Tutaj to hm... takie echo może...